Realizowany przez rząd program „Mój Prąd” na koniec 2020 roku był adresowany do ponad 200 tysięcy beneficjentów. Poprzednia edycja akcji przewidywała możliwość ubiegania się o dofinansowanie w wysokości nawet do 5 tysięcy złotych. Dzięki państwowej inwestycji wielu gospodarstwom indywidualnym udało się skorzystać z dobrodziejstw odnawialnych źródeł energii (OZE). Jak będzie wyglądała realizacja programu w 2021 roku?

Jakich zmian możemy się spodziewać?

Z zapewnień udzielanych przez Ministerstwo Klimatu i Środowiska oraz Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej wynika, że główne założenia inwestycji „Mój Prąd” zostaną utrzymane. Jak zapewnia rząd, liczba prosumentów (czyli osób będących jednocześnie producentami oraz konsumentami, jeżeli chodzi o energię elektryczną) zostanie znacznie zwiększona. Do tej pory było to niespełna 300 tysięcy osób. Nowa odsłona programu ma umożliwić realizację nawet 1 miliona wniosków. To ponad trzykrotnie więcej niż w 2020 roku.

Kolejna zmiana ma dotyczyć zakresu dofinansowania. O ile wcześniej mogliśmy się o nie ubiegać jedynie w zakresie instalacji paneli fotowoltaicznych sensu stricte, o tyle teraz ma ono objąć również inne inwestycje w OZE. Do najpopularniejszych z nich należą:

  • instalacja pomp ciepła,
  • budowa magazynów umożliwiających przechowywanie energii,
  • budowa domowych stacji ładowania samochodów napędzanych energią elektryczną.

Są to jedynie przykładowe obszary zmian wskazane przez rząd. Publikowane komunikaty nie określają precyzyjnie, jaki zasięg będzie miał nowy wymiar wsparcia. Można się jednak spodziewać, że będzie ono znacznie szersze niż dotychczas.

Zapowiadane zmiany legislacyjne przewidują szereg udogodnień np. wydłużenie okresu wsparcia odnawialnych źródeł energii zarówno dla prosumentów, jak i dla przedsiębiorców inwestujących w rozwój tego sektora. Nowością ma być także ograniczenie obowiązku posiadania koncesji dla firm i podniesienie maksymalnego progu mocy zainstalowanej oraz mocy cieplnej. Rząd zapowiada, że w ciągu kilku lat w każdym powiecie powstanie klaster energii, pełniący rolę samobilansującą, a także zabezpieczającą.

Zapowiadane zmiany a statystyki

Analitycy zajmujący się prognozowaniem zmian zachodzących w sektorze OZE przewidują, że do końca 2021 roku ilość podłączonych instalacji fotowoltaicznych wzrośnie o niemal 70%. Jednocześnie, 9 na 10 firm zajmujących się produkcją elementów lub montażem zestawów deklaruje chęć zwiększenia zatrudnienia oraz mocy produkcyjnych, pomimo wciąż panującej pandemii wirusa SARS-CoV-2.

Wizję rewolucji w dziedzinie OZE potęguje także rozwój technologii. Wykorzystanie do produkcji paneli perowskitów, które znacząco podnoszą wydajność systemu, czy technologia SmartWire, pozwalająca na produkowanie uniwersalnych matryc fotoelektrycznych, kompatybilnych ze wszystkimi systemami, to tylko niektóre z wprowadzanych rozwiązań. Specjaliści z Instytutu Energii Odnawialnej szacują, że na początku 2021 roku łączna moc fotowoltaiki w Polsce będzie wynosiła nie mniej niż 2,5 GW i w ciągu dwunastu miesięcy przekroczy 3 GW.

Wszystko to wpływa na spadek cen instalacji oraz może stanowić przesłankę dla rozszerzenia programów pomocowych.

Z jakich programów możemy jeszcze skorzystać?

Program „Mój Prąd” czeka na opracowanie szczegółów kolejnej edycji, ale do naszej dyspozycji pozostają również inne inwestycje, jak Ulga Termomodernizacyjna, Agroenergia czy Energia Plus. Również one oferują możliwość ubiegania się o dofinansowanie zakupionej infrastruktury.

Nie ulega wątpliwości, że wzrost dofinansowań i spadek cen oznacza krótszy okres zwrotu kosztów instalacji. Warto jednak pamiętać o tym, że nawet bez wsparcia projektowego, montaż paneli fotowoltaicznych jest opłacalny. Przemawia za nim nie tylko specjalny model rozliczania się z zakładem energetycznym, ale także uniezależnienie się od zmian cen prądu.

Dla biznesu

Fotowoltaika dla firm

Dla domu

Fotowoltaika dla domu

Strefa wiedzy

Strefa wiedzy